Z wizytą w Gdańsku u Jana – po renowacji

Nieczęsto zdarza mi się powiedzieć, że jestem zadowolona z efektów renowacji historycznych obiektów o niezwykłych walorach architektonicznych. Nieczęsto, zwłaszcza w Polsce, która słynie z niewytłumaczalnego dla mnie uwielbienia dla czegoś, co mądry człowiek z Internetu nazwał makabryłą. A składa się tak, że do niektórych gmachów przykładam specjalną wagę, darzę szacunkiem, sympatią, zachwycam się nad nimi – i nie ma wówczas większego cierpienia, niż nieudana renowacja.

Kościół św. Jana w Gdańsku po renowacji
Kościół św. Jana w Gdańsku po renowacji

Kościół św. Jana w Gdańsku, o którym pisałam już tutaj, jest dla mnie miejscem bardzo szczególnym. Złożyło się tak, że przechodząc ostatnio w pobliżu zobaczyłam uchylone drzwi… oczywiście, nie mogłam się oprzeć. Ten sam, co pięć lat temu dreszcz ekscytacji, ten sam zapach tajemnicy, ten sam wreszcie mrok pełznący po ścianach… a jednak, wszystko się zmieniło. Wyostrzone barwy, lekkie promienie światła, które tym razem zamiast poszarpanej, zniszczonej wojną i ogniem powierzchni pieściły biszkoptową niemalże delikatność świeżego tynku…

SONY DSC

Pięknie dokonano renowacji u Jana. Pięknie sprawiono, że XIV-wieczne wnętrze znów rozkwitło pełnią swojego osobliwego, tajemniczego uroku, który zniewala szczegółami; ich wyrazem, ładunkiem emocjonalnym, estetycznym, ale i historią.

SONY DSC
SONY DSC

Polichromie, które najbardziej ucierpiały w pożarach, są dziś nie tylko wspaniałym świadectwem czasu – konserwatorzy doskonale oczyścili naleciałości wieków i wydobyli subtelność pędzla, którą zostały nakreślone na murach Jana;

Na zakończenie – dzisiaj sprawdziłam jeden z najlepszych przewodników po Polsce – seria Eyewitness Travel, czyli polska edycja Przewodników Wiedzy i Życia; o kościele św. Jana nie ma tam ani słowa. Może warto byłoby, żeby ci, którzy na co dzień zajmują się promocją miasta i jego kultury odwiedzili niezwykłe wnętrze i przemyśleli, czy nie zasługuje ono na odrobinę więcej rozgłosu…? Chwalmy się tym, co mamy pięknego – niekoniecznie są to bowiem kolejne centra handlowe.

Gosia Rybakowska