W świecie wolnych elektronów – rzecz o społeczeństwie ponowoczesnym (II)

Gdańsk - Główne Miasto

Obiecałam Wam notkę w poniedziałek, ale umówmy się delikatnie rzecz ujmując, że trwający właśnie majówkowy tydzień nie należy do najbardziej udanych. Praca, nauka i różne dziwne rzeczy, które zwykły każdemu zdarzać się po drodze, wcale nie sprzyjają blogowaniu. Ale, zamiast się tłumaczyć, pozwólcie, że wspólnie zagłębimy się w kontynuację tematu społeczeństwa widzianego przez pryzmat figury roju, o czym pisałam w ostatniej notce.

Pisząc o atomizacji społeczeństwa chyba zdarzyło mi się wspomnieć, że sprezentowała nam ona ogromny wzrost znaczenia indywidualizmu jednostki ludzkiej, który ponad wszystko stawia partykularne cele, swoisty jednostkowy egoizm, za którym idzie przywiązanie znacznie większej wagi do tego, jak bardzo jesteśmy konkurencyjni. Konkurencyjność jako taka ujawnia się w indywidualizacji właśnie, która jest zarazem jej przyczyną – aby odnieść sukces, jednostka musi wyjść z tłumu sobie podobnych, bezimiennych bytów i wykazać wyróżniające ją cechy. W celu wytworzenia swoistości własnych cech, Człowiek-Bez-Właściwości postawiony jest przed zadaniem wybitnie trudnym – musi odrzucić wpajane mu wcześniej wzorce – relikty starego – i przejść do nowego – płynnego, niebezpiecznego, wciąż zmieniającego się sposobu myślenia i pojmowania świata. Musi też zmieniać się wraz z nim, by zawsze być gotowym na odparcie zarzutu, jakoby był niezdolny do przystosowania się. Odrzucenie tego, co dobrze znane i wypróbowane w życiu poprzednich pokoleń – tradycji, sposobów postępowania, może wydawać się na pierwszy rzut oka przejawem najwyższego stopnia irracjonalności, ale tak naprawdę to… rodzący się na naszych oczach nowy typ racjonalności. 

Atomizacja społeczeństwa, w którym żyjemy, wraz z wciąż postępującą indywidualizacją, która obecnie zdaje się nie mieć granic, skutkują przede wszystkim osłabieniem więzi społecznych. Doprowadziło ono do poczucia izolacji i osamotnienia w życiu współczesnego człowieka. To też przyczyna osłabienia przywiązania do wyznawanych idei i wartości, które nawet w przypadku braku bliskich relacji międzyludzkich, zazwyczaj niweluje uczucie samotności, a także decyduje o naszej motywacji do działań i korzystnie wpływa na prawie wszystkie sfery naszego życia.

Identyfikacja z różnego rodzaju wzorcami społecznymi i postawami, wartościami, które je kreują, dla człowieka ważna jest przede wszystkim ze względu na odczuwaną przynależność do wspólnoty i poczucie uznania społecznego z tego wynikające. Współcześnie nie ma jednak zbyt wielu okazji, by budować poczucie wspólnoty z innymi ludźmi, a media społecznościowe i Internet nie wynagradzają samotności tak dobrze, jak to mogłoby się z początku wydawać. Pozbawieni możliwości nawiązywania głębszych relacji, w większości skupieni jedynie wokół własnych sukcesów, a co za tym idzie – konkurencyjności, tracimy poczucie sensu i gubimy azymut, na który kierunkowaliśmy się, kiedy świadomie zaczynaliśmy decydować o celach w naszym życiu.

Świat, w którym żyjemy, jest bardzo wymagający i wymusza ustawiczną zmianę (która ma procesualny charakter) na życiu każdego z nas. Jako ludzie, zwykliśmy realizować się w grupie otaczających nas jednostek – realizację tę jednak zdominowała konkurencja, bo potrzeby takie jak afiliacja, solidarność, przynależność do zbiorowości już dawno przestały być spełniane, a po nich nic nie zostało. Gdy jesteśmy tak po ludzku niespełnieni, indywidualność, wokół której buduje się pojęcie człowieka ponowoczesnego, człowieka będącego częścią roju, jest niepotrzebna. Człowiek potrzebuje bowiem lustra, w którym mógłby przejrzeć się ze wszystkimi swoimi sukcesami, porażkami, emocjami i myślami. Samotność, izolacja, odrzucenie, brak poczucia bezpieczeństwa towarzyszą więc jednostce w wyścigu o niewiadomym celu, który, skojarzony z wielkimi, ponowoczesnymi korporacjami, najczęściej bywa nazywany wyścigiem szczurów. Wolność, tak wyczekana, upragniona przez lata ideologicznego i mentalnego zniewolenia, do której wystrzeliliśmy w początkach Oświecenia, staje się oto ciężarem. I właśnie wtedy według Ericha Fromma rodzi się paląca potrzeba przynależności, swoista Ucieczka od wolności, która doprowadziła już kilkukrotnie do potwornych w swej naturze konsekwencji, takich jak nazizm czy komunizm – ale o tym w następnej notce.

Gosia Rybakowska
  • seductill

    Dla mnie wolność jest w głowie, przede wszystkim.