O zbyt ciasnym świecie i płynnej tożsamości

Gdańsk - wklejka na murze kamienicy w Głównym Mieście

Kiedy przeczytacie tę notkę, będzie zapewne już dość późna, wieczorna godzina. Może usiądziecie z filiżanką ciepłej, odprężającej herbaty z laptopem na kolanach, a może wciąż będziecie siedzieć przy biurku, zawaleni pracą, nauką i innymi obowiązkami, a wejście na bloga będzie jedynie krótką chwilą przerwy… ? Możliwe też, że wcale nie zajrzycie do mojego tekstu dzisiaj. Będziecie na to zbyt zmęczeni całym dniem spędzonym w biurze, a może na hali, potem zaś – w komunikacji miejskiej, w samochodzie, w irytujących korkach. Na Okruchy rzucicie więc okiem jutro – przy kawie, na smartfonie, może w wolnej chwili w pracy.

Jakkolwiek nie będzie wyglądał moment, w którym spotkamy się w słowach, które aktualnie piszę, dla każdego z nas będzie on kolejną chwilą życia w świecie po brzegi wypełnionym informacjami, które otaczają nas zewsząd, często odbierając dech. Przeżywamy tę ciasnotę w każdej chwili, nie zdając sobie nawet z niej sprawy – włączamy radio, telewizor, a do naszych głów wlewa się już nie ciąg treści, ale wytworzony przez nie, niekończący się szum – nie dane jest nam zapomnieć o wojnach, kolejnych spektakularnych procesach, narodzinach pand i wpadkach gwiazd. Doświadczamy informacji już nie tylko intelektualnie, ale całościowo – rzucając się w nie i żyjąc w przekonaniu, że nie ma już nigdzie innego świata. Parafrazując Derridę, nie ma już nic „na zewnątrz”, nie ma dokąd uciec przed światem, w którym istniejemy.

Jeśli to, co opisałam powyżej, choć w małym stopniu jest Wam bliskie, wiem, że odnajdziecie się w filozofii, o której będę pisała co poniedziałek przez następne tygodnie. Zagadnienia dotyczące mediów to tylko część postmodernizmu, bardzo jednak fascynująca, stanowiąca coś w rodzaju probierza jakości naszego życia. Autorzy zaś, tacy jak Zygmunt Bauman, któremu poświęcę szczególnie dużo miejsca, czy też Jacques Derrida lub Slavoj Żiżek i Jean Baudrillard to nie przedstawiciele wojującej neolewicy, jak chcieliby (i jak imputowali wcześniej na Facebooku) niektórzy, lecz przede wszystkim ludzie, którzy z niezwykłą przenikliwością dokonywali (i dokonują) analizy współczesnego świata, nie brak im bowiem dystansu i refleksji, które dla zdecydowanej większości pogrążonych w konsumpcjonizmie młodych są dobrami deficytowymi.

Postmodernizm przynosi wiele tematów, które warte są uwagi – od mediów, o których już wspominałam, poprzez zagadnienia wykluczenia społecznego i socjologię współczesnego miasta, śmierć wartości i kultury, aż po utratę tożsamości człowieka. Przede wszystkim zaś sprawia, że zdajemy sobie sprawę z kształtu świata, w jakim żyjemy… i dlatego nie będę próbowała zawrzeć w tej notce nic więcej, oprócz powyższego, krótkiego wprowadzenia. Każdy z aspektów tej filozofii zasługuje na należną mu uwagę.

A w następny poniedziałek zaczniemy od mojego Mistrza – profesora Zygmunta Baumana i jego płynnej, pełnej samotności i mroku rzeczywistości.

Gosia Fraser