Krzysztofa Kozłowskiego osiemdziesiąt lat zamyśleń nad Polską

O śmierci Krzysztofa Kozłowskiego dowiedziałam się dziś rano, z radia. I mimo, że śmierć jest naturalnym elementem ludzkiego życia, a ja jestem przyzwyczajona do szanowania jej tajemniczej i smutnej obecności wśród ludzi, których cenię i kocham, zasłyszana wiadomość niezwykle mnie zasmuciła. Dlaczego? Kim był Krzysztof Kozłowski, o którym wielu z Was nie wie pewnie zbyt dużo…? Pierwsza myśl, jaka mi się nasuwa, to stwierdzenie, że był częścią odchodzącego, ginącego na naszych oczach świata – świata wartościowych, dobrze ułożonych i zbudowanych na pięknych fundamentach ludzi. Pozwólcie zaprosić się teraz do przeczytania tekstu, który napisałam w grudniu 2011 roku, chwilę przed ukazaniem się książki będącej jubileuszowym wydawnictwem z okazji 80. urodzin Krzysztofa Kozłowskiego;

Krzysztof Kozłowski
Krzysztof Kozłowski

Znam go z telewizji. Z ciepłego uśmiechu, z mądrych, rozważnych słów, z przystojnego oblicza. Kiedy dorosłam, wzięłam do ręki „Tygodnik Powszechny”, a z niego dowiedziałam się więcej o tym, kim jest Krzysztof Kozłowski – redaktor, filozof (ukończył studia na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim), humanista, przyjaciel wielu ludzi, których cenię za ich dorobek intelektualny, ale też były minister spraw wewnętrznych i szef Urzędu Ochrony Państwa. Przede wszystkim zaś – człowiek ogromnej wrażliwości, który w tym roku, 18 sierpnia, obchodził swoje 80. urodziny. Z tej właśnie okazji, dzięki Fundacji „Świat Ma Sens”, ukazuje się wyjątkowa książka – Obywatel KK, czyli Krzysztofa Kozłowskiego zamyślenia nad Polską.
To nie tylko biografia, zbiór wspomnień, czy kronika zdarzeń z historii polskiej opozycji antykomunistycznej. Obywatel KK… to książka współtworzona przez wybitne postaci polskiej polityki i kultury, m.in. Tadeusza Mazowieckiego, Adama Michnika, Józefę Hennelową, a także Jana Woleńskiego, Andrzeja Friszke, Marcina Króla, Tomasza Łubieńskiego, Jana Widackiego i innych. To opowieść o życiu człowieka, którego wpływ na to, jaki kształt ma wolna Polska, jest nie do przecenienia.

„Tygodnik Powszechny” i jego redakcja, mieszcząca się przy Wiślnej w Krakowie, w której swoje miejsce odnalazł Obywatel KK, idąc za słowami Adama Michnika, stwarzały okazję do tego, by rozeznać się w świecie nacechowanym zniewoleniem i zakłamaniem. To właśnie środowisko „Tygodnika” ukształtowało Krzysztofa Kozłowskiego, zbudowało jego wrażliwość, otwartość na świat i wyzwania, które stanęły przed Polską po 1989 roku.
W 1990 roku zafascynowany polityką filozof stanął przed ogromnym wyzwaniem, jakim była „propozycja nie do odrzucenia”, złożona przez Tadeusza Mazowieckiego, ówczesnego premiera, który o Kozłowskim mówi tak: za jego zgodę będę mu zawsze wdzięczny. Wiedziałem, że proponuję mu zadanie niezmiernie trudne, delikatne i ryzykowne, ale mi do tego zadania pasował. Potrzeba było bowiem człowieka twardego i na cztery nogi kutego, a zarazem nie awanturnika, lecz kogoś umiejącego obchodzić się z ludźmi, których trzeba było zmieniać i wymieniać. A zarazem zdobyć do tej pracy nowych, którzy by poznali sens i smak tych zawodów, konieczny w ich pełnieniu państwowy etos.

Przygoda życia, druga obok tygodnikowej, jaką było MSW, nie trwała długo. Ale to właśnie wówczas, gdy Krzysztof Kozłowski był ministrem, Polskę odwiedza po raz pierwszy delegacja CIA, która spotyka się z premierem Mazowieckim i z Obywatelem KK właśnie. Dzięki jego decyzjom udała się operacja ratowania oficerów CIA w Iraku. Generał Gromosław Czempiński opowiada: Planując operację wywiezienia oficerów CIA i DIA z Iraku, musieliśmy uzyskać na to akceptację polityczną, bo akcja mogła spowodować negatywne skutki dla obywateli polskich i poważne reperkusje międzynarodowe. […] Po kilkunastu minutach rozmowy dał zgodę na operację i uznał, że nie będzie o niej informować Premiera, który mógłby w nawale trudnych spraw, przed którymi stało nasze państwo, nie zaakceptować operacji z uwagi na ogromne ryzyko polityczne: – Ryzyko niepoinformowania Premiera biorę na siebie. Działajcie. 

Wypowiedzi i zdarzenia, które przytaczam, są szeroko opisane w książce. Chciałabym w tym miejscu jednak powiedzieć kilka słów z własnej perspektywy 23-letniego życia, które oprócz pierwszych dwóch lat, w całości przeżywam w wolnej Polsce.
To właśnie tacy ludzie jak Tadeusz Mazowiecki i Krzysztof Kozłowski, a także Adam Michnik czy Jacek Kuroń, zbudowali fundamenty kraju, w którym mieszkam. Ich działania skupiały się wokół wspólnego celu – utworzenia takiej Polski, która będzie nowoczesnym, wspartym na europejskich wartościach krajem, otwartym, tolerancyjnym i przyjaznym dla różnorodności.
Nieustająca w ostatnich latach „wojna polsko-polska” i antyeuropejskość rodzimego zaścianka, której w czasach mojego dzieciństwa było o wiele mniej, a oprócz nich – brutalizacja sfery publicznej (agresywnie wdzierającej się również w prywatne życie obywateli), ciągły niedostatek tolerancji i rosnące nierówności społeczne sprawiają, że jest mi żal, kiedy patrzę na kierunek obecnej polityki i kultury. One mają się nijak do wysiłku, jaki włożyli Obywatel KK i jego przyjaciele w to, by Polska ich marzeń stała się rzeczywistością.

Książka Obywatel KK, czyli Krzysztofa Kozłowskiego zamyślenia nad Polską, dostępna będzie w księgarniach na początku 2012 roku.

Tekst ukazał się w grudniowym (2011) numerze miesięcznika kulturalno-społecznego „Lampa”.

Gosia Fraser