Brzmienie świata – Love Is Colder Than Death

Love Is Colder Than Death

Nie ma wielu wykonawców, których muzyka byłaby mi bliska tak, jak bliska może być człowiekowi skóra. Nie ma też wielu płyt, których mogłabym słuchać w nieskończoność, bez przerwy, powracając przy tym do wspomnień, z którymi są nieodłącznie związane w moim umyśle. Love Is Colder Than Death – niemiecka grupa, której twórczość można sklasyfikować rozmaicie – od nurtu darkwave przez neoclassical po muzykę typu world, dla mnie jest osobistym fenomenem i jednym z – ach, niech nawet zabrzmi szumnie – muzycznych odkryć życia Czytaj dalej

O interpretacji – część pierwsza

Stary Cmentarz Żydowski w Pradze

Tydzień temu miałam napisać Wam pierwszy spośród obiecanych wcześniej, właściwych tekstów o semantyce, do których wstępem była ta notka (klik). Chciałam opowiedzieć Wam o tym, czym są tzw. intencje, z którymi mamy do czynienia interpretując wszelkie teksty… po czym zrozumiałam, że to byłby zbyt gwałtowny skok. Jest bowiem coś, co musi zostać opowiedziane zanim dotrzemy do tematu intencji – to zagadnienie interpretacji w ogóle. Bez jego wyjaśnienia nasza dalsza podróż przez semantykę po prostu nie będzie miała sensu. Czytaj dalej

W poszukiwaniu znaczeń, sensów i piękna

Kultura zachodnia wyrosła wokół wielu potężnych znaczeń i symboli, ale kilka z nich – miłość, cielesność, piękno, dobro – stało się osiami sporów, które nadawały sens splatanym przez wieki (również i dziś) narracjom. Piękno może zwłaszcza dziś zasługuje na to, by o nim mówić – często miewam wrażenie, że jest jedną z tych niewielu rzeczy, które łączą coraz płynniejszą rzeczywistość naszych czasów z tym, jak postrzegaliśmy świat kiedyś (pomimo pozornej zmienności  definicji piękna). Jakkolwiek więc zmienne nie wydają się na pierwszy rzut oka jego wzorce, wszystkie oscylują wokół pewnego rdzenia, o którym opowiem Wam kiedyś, gdy wynajdę sposób, który pozwoli ująć mi zagadnienia neuroestetyki w jednej, w miarę krótkiej blogowej notce (a przy tej okazji kłaniam się mojemu kochanemu dr Przybyszowi, który zafascynował mnie tą dziedziną podczas studiów ;)). Czytaj dalej

Opowieści miasta, które jest jak popiół

Jakiś czas temu zamarzył mi się powrót do przeszłości. Nie wiem, czy to za sprawą muzyki, której słucham (Vangelis przeplata się z Love Is Colder Than Death – ciekawą niszą, o której opowiem Wam w innej notce), czy też ze względu na zbliżającą się wiosnę (a wiosna to u mnie zmiany, podróże i nowe decyzje, zawsze)… Wspomnienia nie zawsze są bezpieczne, ale zaryzykowałam. I właśnie w ten sposób trafiłam do Włoch. W środek upalnego lata roku 2007, pod niebo błękitne i bezchmurne, do krainy pysznych oliwek i soku z pomarańczy, niecierpliwie rozrywanych palcami na ulicach Sorrento.

Pompeje, tuż po świciePompeje tuż po wschodzie słońca Czytaj dalej