Okruchowy ShareWeek, czyli blogi przy porannej kawie

O tym, że Andrzej Tucholski pisze bloga, wiedzą wszyscy. O tym, że zdarza mu się wynajdywać dobre sposoby na animację blogosfery, chyba też. W tym ja – choć dopiero od pół roku. Bo kiedy odbywała się ostatnia edycja zapoczątkowanego przez autora JestKultury Shareweek, o blogowaniu dopiero marzyłam, a przynajmniej nie robiłam tego na serio.

W tym roku dokładam swoje „trzy grosze”, a raczej dzielę się z Wami pięcioma adresami, które umilają mi większość spędzanych przy komputerze poranków, a do kawy smakują wręcz idealnie. Zatem, bez zbędnych słów:

MattSource. Kto sądzi, że programiści mają ograniczone umysły, ten powinien pomaszerować na tego bloga i po prostu zmienić zdanie. To nie tylko programista. To bardzo sprawny analityk otaczającej go rzeczywistości – i choćby dlatego warto go czytać. Co prawda, Mateusz dopiero zaczyna, ale wiem dobrze, na co go stać, a i pierwsze teksty zwiastują dobrą przyszłość. Trzeba go jednak przekonać, że blogowanie ma sens – bo tej wiary czasem odrobinę brakuje. ;)

In Blue Jeans. Kaśka prowadzi bloga o modzie. Nie czytam blogów o modzie, mimo, że sama jednego mam. Dlaczego? Bo większości z nich nie da się po prostu czytać. Ociekają barterem i sponsorowanym syfem. A Kaśki blog jest inny. Jest refleksyjny, szczery, miły dla oka i po prostu fajny.

Grim Pancakes. Nie będę przedstawiać autora, bo musiałabym zacząć się zastanawiać, które spośród jego alter egoi wyróżnić. Nie wyróżnię żadnego, powiem jedynie, że gość dobrze pisze, że ma spostrzegawcze oko, które wyłapuje wiele rzeczy dla innych niedostrzegalnych. I taki nieco niedzisiejszy jest, urodzony o całe stulecie za późno. Lubię, zgadzam się często, dobrze czuję się w jego towarzystwie.

Tom Wasilewski. Jego czyta się przez obrazy, którymi patrzy na świat. Fotograf, z mnóstwem nieopowiedzianych nigdy treści w głowie, ale treści, które wydane na światło dzienne mogą być jedynie w formie wizualnej. Mistrz transgresji. [Tomku, chciałabym, żebyś kiedyś zaczął pisać.]

Jarek Domański. Kto poznał, ten wie. Nie ma bloga, ale ujmuję go tu, bo MUSI MIEĆ. I ja tego dopilnuję! Po prostu musi pisać. Bo jest treść w jego głowie, mógłby chadzać ścieżkami wydreptanymi kiedyś przez Hemingwaya. A jego tweety robią mi dzień. Od świtu po zmierzch.

Tyle ode mnie. I zdradzę Wam tajemnicę Poliszynela – chciałabym widzieć, jak ludzie z tej notki rozwijają się i tworzą… w następnej edycji akcji. Za rok. (:

Zdjęcie: Biurko A. Einsteina, magazyn Life.

Gosia Rybakowska
  • Ponure Naleśniki i wszystkie moje alter-ega pięknie dziękujemy i tulimy. :)

    • GosiaRybakowska

      Jej. Jak zawsze jesteś… mile widziany. :*

  • Katarzyna Klich

    Dziękuję za wyróżnienie, bardzo mi miło. :)

    • GosiaRybakowska

      Pozdrawiam i nie mogłam nie wyróżnić (Imperfect Girl) ;)

      • Katarzyna Klich

        Mogłaś, mogłaś – dzięki Kochana jeszcze raz. :*

  • skajlajt

    Opory Pana Domańskiego są dość silne, ładnie on pisze o sobie, ale skoro nie chce.. może lepiej nie robić z niego niewolnika, może niech sam dojrzeje.. jak te przysłowiowe gruszki na wierzbie :)

  • Orange napraw kabel!