O książce, która jest jak droga

Istnieją książki, które czyta się raz, po to, by przez chwilę cieszyć nimi myśl. Istnieją też takie, do których się wraca. I wcale nie po to, by znaleźć taką czy inną informację… nie dla treści nawet. To książki, które są jak sny na jawie – książki jak podróż, jak muzyka, jak chwiejny lot nad głębinami. Nierzadko – własnego umysłu, czy też człowieczeństwa w ogóle. Jedną z tych książek jest praca Olgi Tokarczuk – Bieguni, w której utonęłam od pierwszych kilku słów. Uprzedzam jednak – jeśli obce są Wam oniryzm, przenikanie się światów, migotliwość rzeczywistości – nie dotykajcie jej kart. Nie traćcie czasu. Ani na książkę, ani na tę notkę.

Olga Tokarczuk - BieguniBieguni to narracja, która prowadzi przez wszystkie zakątki ludzkiej psychiki. Od rozpaczy, poszukiwania sensu, tęsknoty za stabilnością i światem, który przeminął, po wielkie i nigdy nie wygasające pragnienie wiedzy. Od wszystkiego, co moglibyśmy określić jako początek, po każdy z możliwych końców. To książka trudna, zawiła, nierówna – podobna drogom, które przemierzamy w życiu.

I właśnie to słowo – droga – określa Biegunów najlepiej. Drogę każdy z nas ma inną. Ale wszystkie zbiegają się w jednym punkcie – w tym, w którym zaczynamy myśleć o zasadniczych pytaniach – skąd przychodzimy i dokąd tak naprawdę idziemy? Po co? Czy jest cel? A jeśli tak – w jaki sposób go odnaleźć…?

Bieguni nie dadzą Wam odpowiedzi. To przecież tylko książka. Ale jeśli książka może być drogowskazem, jeśli może powiedzieć, gdzie szukać w sobie tego, co ludzkie, arcyludzkie – Tokarczuk wiedziała o tym i celowo stworzyła ten zbiór opowiadań, pozornie z sobą niepowiązanych, płynnych, migotliwych.

Cokolwiek więcej bym napisała – będzie zbędne. Podróże pod rozgwieżdżonym niebem, takie, dzięki którym odkrywa się najwięcej, najlepiej odbywa się samemu. Czytajcie więc, podróżujcie, błądźcie nawet. Warto.

Spokojnej nocy.

TW.

Gosia Rybakowska