Wyzwanie rzucone przez zagadkę

Tezeusz i Ariadna

W chwili, gdy Tezeusz ujął koniuszkami palców delikatną nić Logosu, którą podarowała mu Ariadna, Apollo nakazał człowiekowi umiarkowanie i kontrolę nad sobą, oczywiście stawiając swą boskość poza koniecznością stosowania się do tych nakazów. Tym samym, przekorny bóg rzucił ludzkości wyzwanie, prowokując ją i podżegając do nieposłuszeństwa – zupełnie tak, jakby wiedział, że ludzie byli już wówczas zbyt dumni na to, by tak po prostu się podporządkować… Dwuznaczność postawy Apolla ujawnia się przede wszystkim w słowach wyroczni, które dla rozdartego między emocje i rozum człowieka zmieniają się w zagadkę. I mówią tym samym, że świat ludzki od boskiego jest już dawno oddzielony. Bez możliwości ponownego złączenia. Zagadka, która zostaje postawiona przed człowiekiem, jest jednym z najbardziej wyraźnych przejawów nieprzychylnego, przewrotnego działania Apollina. Sam akt jej zadania jest nacechowany wrogością i okrucieństwem.

Zagadce mitologia grecka (i nie tylko) przypisała ogromne znaczenie, głównie ze względu na jej powiązania ze źródłami mądrości, które dostrzegano zawsze. Nadano jej autonomię i wyprowadzono więc zagadkę ze sfery apollińskiej symboliki – odtąd sprzężona była nie tylko z wieszczeniem, ale i z różnymi aspektami ludzkiego intelektu, często  bardzo od siebie odległymi. W najdawniejszych czasach, zagadka miała skłonność do oddzielania się od wieszczenia – czy pamiętacie tebański mit o Sfinksie? Nie wiadomo, czy to cudowne stworzenie sprowadzone zostało na Ziemię przez Herę czy Apolla, natomiast istotne w nim jest to, że symbolizuje dziką zwierzęcość, która przenika życie, a jednocześnie – niesamowicie lotny, szybki jak dobrze wypolerowana strzała, intelekt. Sfinks zadaje ludziom śmiertelne, boskie zagadki, jak na przykład ta o trzech okresach ludzkiego życia; tylko ten, kto podoła szaradzie, zdolny jest pokonać Sfinksa. Jeśli się pomyli – zostanie przezeń pożarty. Co więc począć, kiedy orientujemy się, że poznanie jest tu jedyną alternatywą dla człowieka, jest ostatecznością, a przy okazji – jedyną bronią może być mądrość…? Oczywiście, retoryczne pytanie.

W epoce archaicznej zagadka coraz wyraźniej oddziela się od sfery boskiej, konstytuuje się natomiast jako walka człowieka o mądrość. Wieki VIII i VII p.n.e wydały wiele legend (sic!), które są dziś doskonałą ilustracją problemów skupionych wokół zagadki jako figury filozoficznej, jak na przykład ta, w której dwaj wieszczkowie mierzą się z sobą bezskutecznie, próbując dowieść swej mądrości; wymiar religijny zagadki afektuje sferę czysto ludzką, jednocześnie zatrzymując się w niej, nigdy nie wkracza też w obszar głębszej metafizyki (a kontrast między banalną formą, a tragikomicznym zakończeniem większości zagadek…?). Tragiczna śmieszność przebija też przez OCZYWISTE rozwiązanie zagadek Sfinksa – interwencja boskiej decyzji, przenikanie czegoś niepokojącego i niewytłumaczalnego (bo metafizycznego), tragicznie zarazem absurdalnego, do sfery ludzkiej.

W VI wieku przed Chrystusem zagadka zaczyna być formułowana jako sprzeczność, logiczna antynomia, a tym samym, całkowicie przenosi się ze sfery boskiej do ludzkiej. Sto lat później – zajmuje centralne miejsce w pismach Heraklita, lecz greccy Mędrcy zajmują się raczej tym, co zagadka przynosi, niż zawiłościami jej konstrukcji.

W czasach Platona zagadka pojawia się, kiedy źle wyrażamy swoje myśli, co czyni z niej niemal współczesną, semantyczną figurę. W Charmidesie czytamy: Ten, co to powiedział, nie myślał tak, jak te słowa brzmią. W pewnych mistycznych okolicznościach bowiem, niektóre doświadczenia okazują się niewyrażalne – słowa zagadki ukazują to, co boskie i ukryte, wewnętrzne i nieuchwytne. Słowa nie brzmią tak, jak rozumie je wygłaszający, a i wobec odbiorcy są niejasne. Platon przywodzi na myśl fragmenty orfickie, gdzie zagadka umieszczona jest raczej w sferze Dionizosa niż Apollina, ale, jak pisałam we wcześniejszych notkach – ich dwóch należy uważać za bogów sobie pokrewnych.  Aspekt złożoności i tragizm zagadki ujawniają się też w Obronie Sokratesa – za zagadkę zostaje uznane oskarżenie Meletosa, które ma formę opierającą się na sprzeczności – obciąża Sokratesa zarzutem bezbożności mimo wiary w bogów. Taka forma charakterstyczna jest dla zagadki „dojrzałej”, głęboko zakorzenionej w ludzkim świecie znaczeń. Sama treść szarady podpowiada rozwiązanie, a kto wpada w pułapkę zagadki – jest zgubiony (nie tylko intelektualnie).

Arystoteles, kilkadziesiąt lat później, w Retoryce i poetyce szuka śladów znaczenia zagadki w tradycji. Definicja zagadki, którą formułuje, jest oderwana od religii i mądrości – Istota zagadki jest taka, że mówiąc o tym, co rzeczywiście istnieje, łączy niemożliwości. Mamy tu więc do czynienia z logiczną sprzecznością, która naprowadza na coś rzeczywistego. Nie należy tu jednak zestawiać słów w ich zwykłym rozumieniu, ale używać ich trzeba jako przenośni. Stagiryta całkowicie odziera zagadkę z patosu… i taką też znamy ją dzisiaj, sprowadzoną do roli dziecięcej zabawki, błahostki, intelektualnego prztyczka w nos, który od czasu do czasu wymierza nam rzeczywistość.

Gosia Fraser