Pani Labiryntu

Źródła kultu Dionizosa zaczynają bić w połowie drugiego tysiąclecia przed narodzeniem Chrystusa, w świecie minojsko-mykeńskim… szaleństwo, które niesie z sobą ów straszliwy bóg, dotyka człowieka o ponad 500 lat wcześniej, niż pojawienie się pierwszych przepowiedni wyroczni Apollina w Delfach. Prowadzi też ono człowieka w cieniste ścieżki Labiryntu.

Czym tak naprawdę jest Labirynt i dlaczego wędrując przez dzieje myśli starożytnej należy poświęcić mu tyle uwagi? Co łączy go z filozofią, z ludzką duchowością, w którym miejscu figura Labiryntu pojawia się w życiu każdego człowieka…? Czy nie przypomina się Wam w tym momencie mit o Ariadnie i Tezeuszu, o Labiryncie właśnie, w którego środku ukryty jest Minotaur…? Zrodzony z chorego pociągu królowej Pazyfe do świętego byka, Minotaur skrywa w sobie prawdziwą naturę Dionizosa; to właśnie dla niego i ze względu na niego Dedal konstruuje Labirynt. Dedal – człowiek należący już do Apollina – architekt, rzemieślnik, wreszcie – artysta, który posiada wiedzę techniczną, tak ważną dla kształtującego się, lecz wciąż intuicyjnego Logosu tamtych czasów. Jego twórczość oscyluje wokół piękności, artystycznej gry i sztucznej sfery praktycznego użytku (Labirynt pełni przecież funkcję ochronną w stosunku do Innych)… Rodzący się rozum staje w obliczu rozwiązania śmiertelnie trudnego problemu.

Labirynt jest więc tworem człowieka w służbie wiedzy. Potrzebny jest Minotaurowi (zwierzęciu-bogu), ale i ludziom – król Minos to władza świecka, podporządkowana zwierzęcej boskości Dionizosa. Skomplikowanie konstrukcji Dedala oznacza aluzję do niebezpiecznej pułapki, która czeka na człowieka chcącego stawić Dionizosowi czoła. Sam Labirynt jest więc również symbolicznie ukazanym konfliktem pomiędzy bogiem i człowiekiem. Jego obecność w ludzkiej duchowości zaznacza się w platońskim Eutydemie, w którym pada stwierdzenie, że jesteśmy niejako wpędzeni do Labiryntu, a tym samym – uwikłani w niemożliwą do rozwiązania zagadkę, czy też zawiłość dialektyczną.

Przeniesiony do wewnętrznego świata człowieka, do myślenia abstrakcyjnego, Labirynt staje się zapowiedzią właściwego rozumu, Logosu. Człowiek zatraca się w nim, gubi – czy nie jest więc tak, że zwierzęcy Dionizos nakazał (prezencją Minotaura) Dedalowi wznieść Labirynt, by ukorzyć człowieka, by sprowadzić go z powrotem do zwierzęcości…?

W micie o Tezeuszu i Labiryncie kluczową postacią jest Ariadna – córka Pazyfe, siostra Fedry – uosabia ona przemoc narzucaną ludziom przez zwierzęce instynkty. Niepełność, zmienność bytu Ariadny, będącej pół-kobietą pół-boginią przekłada się w delikatnej materii mitu bezpośrednio na człowieczy los; nić, którą Ariadna darowuje Tezeuszowi, subtelna nić Logosu, ratunek dla człowieka i jego natury, zwraca życie tej pary ku stałości, ku ciągłości jednostki i oddaleniu człowieka od instynktu boga-zwierzęcia. Paradoksalnie, to właśnie tutaj Dionizos odnosi zwycięstwo. Dlaczego?

Gra umysłowa, wyzwanie dla Tezeusza, jakim jest Labirynt, zmienia się w tragiczną próbę, w niebezpieczeństwo. Uratować z niego może się tylko mędrzec bez zarozumiałości, zdolny polegać na podarowanej mu nici Logosu, potrafiący odłożyć na bok wiedzę o wartości własnego intelektu; jaki jest rezultat tej próby, znając ludzką naturę, nietrudno się domyślić…

Dionizos w micie kreteńskim, do którego cały czas nawiązuję, jest nieprzyjazny, jest nagą zwierzęcością. Tezeusz i Dedal, którzy przeciwstawiają się personifikacji boga – Minotaurowi, naznaczeni są rysem apollińskim, który każe bronić im prawa człowieka do umysłowej odrębności i przeciwstawić się zwierzęcej, rozgniewanej i obojętnej boskości Dionizosa.  W micie nie zwycięża jednak ani natura ludzka, ani boska – Dionizos jedynie łagodnieje, nigdy później nie żąda już krwi, mimo, że wciąż jest okrutny. Jego kult przemienia się w misteryjne uniesienie, a wyrażany jest w poezji i muzyce. Przenika się z Apollinem, splata z jego duchowością w szalonej, najwyższej wizji, która jest celem misteriów dionizyjskich. To właśnie w ten sposób Dionizos przyciąga do siebie ludzi, torując drogę szaleństwu, które nigdy z człowieka nie daje się wyplenić do końca; unicestwia realny świat człowieka, odbiera w zabawie realność wszelkiej indywidualności (warto tu zwrócić choćby uwagę na działanie alkoholu i zinterpretować je symbolicznie). Zabawa to zwierzęca spontaniczność, którą rządzi przypadek, w źródłach neoplatońskich natomiast – to lustro.

Lustro jest jedną z moich ulubionych figur filozoficznych – w świecie minojsko-mykeńskim Dionizos w lustrze widzi nie siebie, ale odbity świat, który jest zatem niczym więcej, niż tylko wizją boga. Istnieje tylko Dionizos, a rzeczywistość, jaką zna człowiek, to jego kreacja – jeśli człowiek chce żyć, musi do zwierzęcego boga powrócić, a zarazem – nigdy nie rezygnować z walki o rozum, Logos, o własną jaźń, o człowieczeństwo.

Czy filozofia nie jest przypadkiem jednym z narzędzi tej walki…?

Gosia Rybakowska