Wejście w kulturę – na styku podobieństwa i kontrastu

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak można formalnie zdefiniować kulturę? Jak ją określić, ująć w ramy słów?

Powstało wiele definicji kultury, a większość z nich stara się ujmować to, co definiują, przez pryzmat roli, jaką kultura spełnia w życiu człowieka; potrafimy wyróżnić przecież kulturę materialną i duchową, kulturę pisma, a także… kulturę polityczną (!) i fizyczną. Czym innym będzie też kultura  dla archeologa, a czym innym dla psychologa bądź filozofa. Jak to wszystko pozbierać i uwspólnić tak, by było zrozumiałe dla każdego?

Pomyślałam kiedyś, żeby spróbować po prostu opisać kulturę. Określić ją możliwie najprostszymi słowami – bo przecież tak tworzą się najlepsze definicje. Czym więc jest kultura? Czymś długowiecznym, stałym, czymś, co trwa w czasie. Wchodzimy w kulturę, kiedy uczymy się świata (jako dzieci), przyswajamy ją przez naśladowanie. Traktujemy ją jako coś nieformalnego, coś oczywistego, czym po prostu nasiąkamy, przebywając z innymi w świecie wspólnych słów, przedmiotów, symboli i ich znaczeń.

Proces wchodzenia w kulturę, jej przyswajania, który opisałam wyżej, nazywa się inkulturacją. Przechodzimy ją wszyscy – wpierw najbardziej intensywnie jako dzieci, później – przez całe życie. Kiedy dorastamy, zdajemy sobie sprawę, że uczestniczymy w określonej kulturze, w której zostaliśmy wychowani – czy nie zdarzyło się Wam złapać na tym, że gdy poznajecie kogoś nowego, od razu zakładacie, że przynajmniej w jakimś stopniu dzielicie z owym człowiekiem sposób widzenia świata, system wartości? Że tak samo czujecie i tak samo o pewnych sprawach myślicie? To podobieństwo kognitywne, dzięki któremu odnajdujemy się w naszym kręgu kulturowym, ale też dostrzegamy i rozumiemy odmienność osób, które należą do innej kultury.

Czasem zdarza się jednak tak, że z czymś nowym, nieznanym, a w dodatku zaskakującym, stykamy się nagle, bez szans na uprzednie przygotowanie… szok kulturowy. Nie jest dziś chyba obcy tak naprawdę nikomu. Zresztą – czy uniknięcie kontrastów i zaskoczenia odmiennością jest jeszcze możliwe w czasie, gdy nasza mobilność przekroczyła wszelkie wyobrażenia, a tradycyjne formy interakcji między ludźmi zostały zastąpione przez nieograniczoną niczym dostępność treści? Myślę, że dopóki doznajemy szoku w wyniku kontrastów, z jakimi czasem się stykamy, dopóty wiemy, kim jesteśmy i znamy własną tożsamość.

Gosia Rybakowska